.

.
Fot. FotoMaraton.pl

wtorek, 26 maja 2015

Pierwszy post. Polar m400.

Może zanim utonę w ustawieniach bloga, napiszę pierwszy post.

Biegam od ponad roku. Endomondo pokazuje, że od końca marca 2014 roku, ale na pewno coś tam próbowałam wcześniej. "Coś tam" to właściwe określenie na moje próby biegania, bo zaczynałam od zera.

Jak mieszkałam w Zielonej Górze, to jakąś kondycję miałam, bo mi się nie opłacało jeździć autobusami. Warszawa rozleniwia, bo wszędzie daleko, zresztą do mojej dzielnicy nawet nie da się dojść chodnikiem, a jedynie poboczem drogi, to tak trochę mi nie bardzo podchodzi. Tak więc, po przeprowadzce biegałam co najwyżej do autobusu, a potem przez pół godziny dochodziłam do siebie, bo chwila intensywnego biegu = zasapanie.
Wstyd, bo ani nie jestem stara, ani nie mam nadwagi.
Postanowiliśmy (ja i mój mąż Paweł) zacząć biegać. Pamiętam, że zima była jak wybieraliśmy się na przebiegnięcie naszej pętli. Teraz uwaga: pętla miała może 1 km! Albo i nawet mniej, a był to spory wysiłek, ponieważ ja nie potrafiłam biegać wolno. Biegałam tak, że po kilkudziesięciu metrach sprintu nie mogłam złapać oddechu. Oczywiście przebiegnięcie 1 kilometra było marzeniem.

Biegam dla zdrowia, lepszej kondycji, satysfakcji.
Teraz daję radę przebiec 1 km, zdarza przebiec mi się pełne 5 km, a raz udało mi się zrobić tylko jeden przystanek w trakcie 10 km, ale było to moje pierwsze i najwolniejsze 10 km.

Niestety, bieganie nie jest łatwe. Przyjemne jest wtedy, gdy zakończę trening. ;)
Od początku biegania męczę się z kolkami, teraz na zmianę z tym, że jakoś brakuje mi powietrza, ale to pewnie dlatego, ze nie umiem sobie dostosować tempa biegu, nie potrafię równo biegać. Jak zacznę za szybko, to potem nie wyplączę się z kolki. A często też w głowie trzeba stoczyć nie jedną walkę z myślami typu: "nie dam rady".

Im dłużej biegam, tym bardziej zamarzył mi się pulsometr i zegarek z GPSem. Bieganie z Endo, stało się wkurzające. I tak pomyślałam, czy może by dało radę zebrać rodzinę i zrobić zrzutkę na prezent.

Miał być sam zegarek, a pulsometr dokupiony później. Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy ujrzałam, że dostałam i jedno i drugie. Sporo osób się na prezent zrzuciło.

Dziś pierwszy biegowy test zegarka. Na razie przyzwyczajam się do jego noszenia, bo się okazało, że to taki co mierzy całodzienną aktywność - póki co, nie ogarniam tego.
I jak tak rano go założyłam i sobie siedziałam, to nagle coś zapiszczało - zerkam na telefon, ale to nie to - zerkam na zegarek i co widzę? Komunikat: "Czas, aby się ruszyć!". Eee, że co? Gdzie mam się ruszyć? Lili (pies) chcesz iść na spacer? 
Poszłam na dwór i odkryłam, że wyświetlony pasek odrobinkę się uzupełnił - to jest moja dzienna aktywność. :D Może wieczornym bieganiem trochę bardziej mi wypełni pasek. Na razie wyświetla mi tylko 21%.... :D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz