.

.
Fot. FotoMaraton.pl

wtorek, 9 czerwca 2015

Podsumowanie długiego czerwcowego weekendu.


4 dni obfitowały w niską aktywność. 2 razy zegarek zostawiłam w domu, "bo po co mam mieć potem na ręku biały kwadrat" ;).
"Niska aktywność" brzmi lepiej niż lenistwo.

Ze 3 razy zbierałam się do biegania, jak nie rano to wieczorem, ale wieczorem byłam już objedzona działkowym grillem i tym bardziej mi się nie chciało po upalnym dniu.

W poniedziałek miałam pobiegać, ale przez czyjeś lenistwo w poinformowaniu mnie, że czegoś nie będzie nie poszłam pobiegać (poinformował pół godziny przed zorganizowaną grupą biegania, a to już za późno na cokolwiek), więc postanowiłam poćwiczyć w domu. Łatwo nie było, bo pies lubi przeszkadzać. ;) Liczyłam na to, że może późna godzina sprawi, że Lili będzie zbyt zmęczona na zajmowanie się moimi nogami... Przy moich ostatnich ćwiczeniach rozciągających Paweł musiał się z nią bawić, a raczej odwracać jej uwagę ode mnie.  
Tym razem filmik z ćwiczeniami trwał 20 minut. Może połowę zdołałam w spokoju zrobić. Jak tylko rozłożyłam karimatę, to pies już ją przejął.



Potem było coraz gorzej:


Przy innych ćwiczeniach przeciskała się pod rękoma albo zajmowała machającymi nogami. Na koniec zmęczona przeszkadzaniem - położyła się obok maty.

Jest dużo filmików pokazujących, że zwierzęta też chcą brać udział w ćwiczeniach, ale najbardziej rozkłada mnie na łopatki ze śmiechu ten: "Pets Interrupting Yoga".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz