.

.
Fot. FotoMaraton.pl

wtorek, 2 czerwca 2015

"Z treningu na trening - lepsza ja".

W sobotę 30 maja, wzięłam udział w imprezie biegowej Nike+ Free Run "LepszaJa" - 10 grup na różny dystans, starty z różnych miejsc Warszawy, a meta wspólna. Biegłam w grupie na 4 km, którą prowadziła Anna Lewandowska (swoją drogą bardzo sympatyczna osoba mająca mnóstwo pozytywnej energii). Podobno miał być spokojny bieg i podobno w trakcie biegu miała być przerwa na fitness. Tempo biegu nie było spokojne, a fitness faktycznie był. ;) 






Po odebraniu pakietu startowego - świetna koszulka i różowa opaska na rękę, by móc poruszać się po terenie gdzie była zlokalizowana meta - dobrze zacząć od pogody - padało, lało, zrobiło się zimno. Ruszyliśmy. Wtedy oprócz deszczu świeciło słońce i... taka piękna duża tęcza była! 

Po 2 km biegu - fitness. Mam kiepską koordynację ruchową. Po fitnessie ruszyliśmy na pozostałe 2 km, już czułam nogi po tych ćwiczeniach, stały się jakby cięższe. Liderka grupy pognała, a dla pozostałych światła na przejściach dla pieszych były jednym ratunkiem by dogonić pozostałych.
Czekając na zielone światło oczywiście nie było odpoczynku, były ćwiczenia!



Jakoś doczłapałam do mety. Na mecie dużo zdrowego jedzenia (długo polowałam na koktajl owocowy, a jak już go w końcu dorwałam to byłam bardzo zawiedziona, bo koktajl był bez grama cukru, złożony z jogurtu naturalnego, truskawek i wiśni...), szkoda, że na gorąco była tylko kawa, bo po jakimś czasie, mimo ubrania bluzy, zrobiło się zimno. Ale porządnie opiłam się (zimnymi napojami) i objadłam. ;)
Na mecie dostałam wodę, kopertę i mały czarny materiałowy woreczek - w kopercie były naklejki z motywującymi hasłami, a w woreczku bransoletka z napisem "lepsza ja". 




 Była też znana osoba ;) 



Poza tym różne strefy sportowe: boks, szarfy (przez chwilę poczułam się jak te gimnastyczki co robią różne akrobacje, ale ja to tak bardziej lajtowo z fruwaniem jak "motylek"- co wcale nie było takie łatwe i bezbolesne ;)), były też trampoliny. A na zakończenie imprezy koncert gwiazdy - Dawida Podsiadło, ale do końca (do 21:30) została tylko garstka osób.



Fajna impreza, tylko dla kobiet, świetnie zorganizowana i na pewno chciałabym w niej wziąć jeszcze raz udział.
No, a na drugi dzień obudziłam się z lekką chrypką i miałam poważny problem z chodzeniem - tak mnie bolały mięśnie nóg po tym biegu - fitnessie - biegu. :D


 






A i ogarniania zegarka ciąg dalszy, bo mylą mi się dwa przyciski, zamiast pauzy ciągle wciskam zapisywanie okrążenia... :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz