.

.
Fot. FotoMaraton.pl

czwartek, 30 lipca 2015

25. Bieg Powstania Warszawskiego

Czas najwyższy na relację z sobotniego 25. Biegu Powstania Warszawskiego.
To, że przed biegiem lało i była burza to już wiadomo, dodam, że boję się burzy, więc gdy wychodząc z domu błyskało mi się nad głową o mało nie zrezygnowałam i nie wróciłam do domu... Jeszcze czekając nad transport stanęliśmy pod drzewami, żeby tak nie zmoknąć... Nie zrezygnowałam, dotarliśmy na miejsce, szybka grupowa fotka i pędem do depozytu, bo o 20:40 start biegu...

Fot. Tomasz Kłosek
 Standardowe zaliczanie WC przed biegiem tym razem się nie powiodło, bo za duże kolejki, a zaraz wystartuje mój bieg na 5 km, a to jeszcze trzeba dotrzeć do swojej strefy czasowej...
.
Przed biegiem... //Fot. FotoMaraton.pl
Burza przeszła, deszcz przestał padać, załączyli "Rotę" (przed biegiem na 10 km mieli hymn), potem odliczania, wystrzały i w końcu ruszyliśmy...

Fot. Tomasz Kłosek
 Założenie mojego biegu było takie, żeby było w miarę wolno i w miarę równo, tak bez spiny, wiedziałam, że jest najpierw z górki, a potem podbieg, więc abym za szybko nie przeszła do marszu.
Fot. FotoMaraton.pl

Fot. FotoMaraton.pl
Przy zbieganiu po kostce brukowej i wyprzedaniu kogoś, źle stanęłam i stopa mi się wygięła, ale na szczęście nic mi się nie stało, choć się wystraszyłam. Dobrze mi się biegło. Z górki nadal trzymałam się tego, by za bardzo nie przyspieszyć, bo będzie problem z kolką i ze wszystkim. Kolka była, złapała mnie dopiero przed 3 km, więc jest postęp ;).

Tak, ten obok mnie, to mój mąż ;) //Fot. FotoMaraton.pl

Fot. FotoMaraton.pl

Do marszu zeszłam na podbiegu, to znaczy pół podbiegłam, ale potem zaczęło mi brakować oddechu, krótka przerwa, bo już było widać metę. Nie chciałam przyśpieszać, ale przed samą metą jednak troszkę szybciej pobiegłam. ;)

Fot. FotoMaraton.pl
 Mój czas to: 00:33:49 i jestem zadowolona, ponieważ biegło mi się tak na luzie. Tuż po tym jak wbiegliśmy na metę lunął deszcz.
Później przyjemnie jest popatrzeć na listę z wynikami i zobaczyć, że jeszcze dużo osób było za mną (moje początki w biegach na 5 km były takie, że byłam w pierwszej dziesiątce, ale od końca), także to miła odmiana, że już nie przybiegam na końcu.

Jeszcze dorzucę, że Ci na 10 km, robili 2 kółka i w sumie od razu powinni wystartować z lewej strony, bo gdy my biegliśmy, robili miejsce z prawej strony dla tych na 10 km, a potem oni musieli przebić się na lewą stronę, by wbiec na drugie kółko, więc w którymś momencie jedni krzyczeli "prawa wolna" a drudzy "lewa wolna" i człek zgłupiał. Po przejściu przez metę i dopchaniu się do izotonika idąc dalej dostałam jeszcze banana i puszkę  (dopiero potem ujrzałam, że to piwo bezalkoholowe), później jeszcze na wafelka się załapałam - i to też było przyjemne, że po raz pierwszy załapałam się na tyle rzeczy na mecie, najczęściej jak dobiegam to mogę liczyć na napój, bo cała reszta już została zabrana przez tych, którzy koniecznie muszą brać całymi garściami wszystko, bo "dają za darmo".


Zdobyłam medal z Biegu Konstytucji, teraz z Biegu Powstania Warszawskiego, a w listopadzie czeka mnie Bieg Niepodległości i będzie komplet medali z Warszawskiej Triady Biegowej "Zabiegaj o pamięć". :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz