.

.
Fot. FotoMaraton.pl

niedziela, 19 lipca 2015

Wycieczka rowerowa w Zielonej Górze.

Pojechałam na kilka dni do swego rodzinnego miasta - Zielonej Góry. Wzięłam ze sobą buty i ciuchy do biegania, że może to już czas najwyższy pobiegać po tych górkach, ale... nadal nie czuję się na siłach, by w gorący dzień dreptać po górkach, więc plany uległy zmianie. W pierwszej wersji miałam biec z bratem, w drugiej wersji on miał jechać na rowerze, a w trzeciej i ostatecznej wersji oboje pojechaliśmy na rowerach. Pojechaliśmy trasą, którą ostatnio mój brat przebiegł. Miałam świadomość, że jeśli pierwsza część trasy (na Dziką Ochlę) była z górki, to potem trzeba będzie jechać pod górkę. Z powrotem górki były dużo łagodniejsze niż te po których zjeżdżaliśmy (całe szczęście!), ale poczułam nogi. Wspomnę też, że wracając po lesie wjechałam w pokrzywy, tzn pokrzywy dotknęły połowę mojej ręki. :D Po wycieczce rowerowej moja zegarkowa dzienna aktywność wskoczyła na 174% . :)





Po mapie wydaje mi się taki kawał drogi, a to tylko 12 km.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz