.

.
Fot. FotoMaraton.pl

wtorek, 18 sierpnia 2015

18.08.2015

Powrót na stadionową bieżnię nie był lekki. Znów tydzień nie biegałam, na stadionie słońce, rozgrywany mecz, więc i kibice przyszli, przy moim jednym zejściu do marszu jakiś pan zapytał czy nie chcę Tigera. ;) Forma kiepska, jakoś pogoda nie sprzyja. Rok temu nie wyobrażałam sobie jak ja będę biegać zimą, gdy będzie zimno, bo gnaty mi szybko marzną. Zimą zastanawiałam się jak ja będę biegać w upały i tegoroczne lato słabo mi wychodzi... Ale powoli do przodu.
Dziś chwilę przed wyjściem z domu dopadło mnie zwątpienie i lenistwo, zerknęłam na fejsowe wydarzenie biegowe, pomyślałam, że jednak ktoś tam będzie i miło będzie zobaczyć znajomych po przerwie... W myślach dorzuciłam: "pójdę, ale zrobię 1 km i do domu", na 2 km chciałam kończyć, ale może chociaż połowa piątki, na połowie piątki dołączyła Ania, później Magda i ku swojemu zdziwieniu doczłapałam do 5 km, ale to tylko dzięki nim. ;) W grupie raźniej.
No i czas najwyższy za siebie się wziąć, by móc osiągnąć kolejny ustawiony cel, spełnić kolejne marzenie. :)


Znów buty z różowych będą robiły się czarne. ;)



1 komentarz: