.

.
Fot. FotoMaraton.pl

niedziela, 30 sierpnia 2015

IV Wielka Ursynowska

Dziś garść znajomych biegła Półmaraton Praski, trzymałam za nich kciuki, choć sama nie siedziałam w domu. Wybrałam się na IV Wielką Ursynowską - 5 km po Torze Wyścigów Konnych "Służewiec".
Nie wiem czego się spodziewałam, ale stojąc na nieskoszonej trawie na chwilę przed startem (10:00) czułam, że słońce mocno grzeje. Jak zobaczyłam tych wszystkich biegaczy, to pomyślałam sobie, że jest ich mało i pewnie będę ostatnia. :D. Po krótkiej rozgrzewce i wsłuchaniu się którędy należy biec, był wystrzał i ruszyłam.  Źle mi się biegło, bo stopy musiałam wyżej podnosić i teren niezbyt równy, zaczęło mnie kolano boleć, więc starałam się jakoś równo rozkładać ciężar ciała, a nie głównie na jedną nogę. Jedno kółko miało ok. 2,5 km i chyba jeszcze żadna pętla mi się tak nie dłużyła jak ta. Wiedziałam, że biegnę na końcu i widząc tych co wracają (bo to było tak, że po przebiegnięciu jednej pętli się zawracało i biegło z powrotem - pod słońce, po "zewnętrznej" toru) chciałam też już wracać. :P Brakowało mi tchu, lał się pot, potem była kolka, ale doczłapałam do mety z lepszym czasem niż na wtorkowym On The Run, więc jestem zadowolona. Dałam radę po trawiastej patelni. ;) Później w domu, patrząc na listę wyników ujrzałam, że nie byłam wcale na takim końcu i jakaś garstka osób jeszcze za mną dobiegła.  Fajna impreza. :)


Przed startem ;)


Dałam radę! Czas: 00:35:51

Z mężem ;)

I jest medal! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz