.

.
Fot. FotoMaraton.pl

niedziela, 15 listopada 2015

8. Praska Dycha (15.11.2015)

Dziś wzięłam udział w kolejnym biegu, tym razem była to 8. Praska Dycha organizowana przez Nike Run Club, był pomiar czasu, ale nie było żadnej klasyfikacji. Chodziło o zrobienie nowej życiówki, bo byli pacerzy dyktujący tempo biegu. Impreza darmowa, 300 miejsc szybko się rozeszło.
Fajne było to, że grupy startowały w odstępach czasowych i zaczynali najwolniejsi.
Jak się zapisywałam to trochę się zmartwiłam, bo najwolniejszy czas był na łamanie 60 minut, to gdzie ja tam, jak od środy moja życiówka to 01:08:45, nie ma szans bym tyle urwała. Kiedyś może urwę... to co ja tam robiłam dzisiaj... 

Przed startem. Zimno ;)//Fot. Tomasz Kłosek

Fot. Tomasz Kłosek

Skoro już się zapisałam i wypełzłam z domu w ten chłodny dzień... Tak na serio to rozważałam rezygnację w połowie biegu. 5,5 kółek wydawało się takie zniechęcające. Było męczące.

No więc tak... bardzo szybko zostałam na końcu ledwo zipiąc. Zostałam z jedną panią, którą kojarzę już z treningów NRC i właściwie tylko dzięki niej jakoś człapałam do przodu.

A było tak, że tuż przed 5 km złapała mnie taka kolka, że aż mnie zgięło wpół i myślałam, że się rozpłaczę... Ale ta pani wolnym tempem biegła dalej i wtedy pomyślałam, że jak się nie ogarnę z kolką to zostanę sama i będę człapać z coraz większymi przerwami w biegu, więc chwilę pomaszerowałam, wzięłam kilka głębokich oddechów i ruszyłam dalej.

Kolka... //Fot. Tomasz Kłosek
 Gdy mi jakoś nie szło, to biegłam za tą panią, a nie obok niej, byle nie odpuszczać.

Fot. Tomasz Kłosek
 Właściwie od kolki złapanej na 4,8 km miałam ją do samego końca biegu i starałam się w ogóle o tym nie myśleć a jedynie skupiać na człapaniu i spokojnym, równym oddechu. Tempo dyktowała pani z którą biegłam. :)

Nie ma lekko ;) //Fot. Tomasz Kłosek

Fot. Tomasz Kłosek

Nie mam życiówki na 10 km, ale odniosłam inny sukces: podczas całego biegu tylko raz się zatrzymałam i to przez kolkę, poza tym przebiegłam trasę spokojnie. I cieszy mniej, że bieg mi się trochę wyrównuje, już wolę biec wolniej a w miarę równo, niż mieć przez cały dystans skoki tempowe z 6:20 na 7:50.

Z medalami których miało nie być ;) //Fot. Tomasz Kłosek

Właśnie, miało nie być medali, a były, był też izotonik, banan i ciepła herbata z sokiem malinowym lub z miodem. Świetna organizacja. :)



Cytat na zdjęciu, to cytat który znajduje się na odwrocie medalu. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz