.

.
Fot. FotoMaraton.pl

środa, 9 marca 2016

Speed Run & Nike LunarEpic Flyknit

Dostałam emaila z wynikami Testu Coopera, które były w trudnych warunkach pogodowych. ;)
No i wyciągnęłam z tabelki swój wynik, i... właściwie wyszło, że to nieszczęsne najwolniejsze 6:00 na treningach to ja się do tej grupy jednak zaliczam. :D


Wtorkowe Speed Run'y coraz bardziej wymagające i moja marna wydolność próbuje choć w połowie nadążyć. Wczoraj na obiad zjadłam pyszną pizzę, objadłam się, co prawda 2 godziny przed treningiem, ale z pół treningu mi się pizzą odbijało. :P
Wczorajszy trening był z tajemniczym opisem 3 x 3 km, właściwie z opisu rzuciło mi się w oczy tylko "wymagający". Na miejscu się okazało, że po 3 km 4 minuty przerwy. Nie pocieszyło mnie to. ;) Oczywiście najwolniejsze tempo to 6:00... i że niby 9 km mam w tym tempie zrobić? :D
Ogółem wychodziło mi jedno kółko prawie w tempie, a potem było gorzej, więc nadal biegnąc w swym niekomfortowym tempie robiłam drugie kółko i robiłam przerwę. Fakt, nie nadążam, ale widzę jakąś poprawę w swojej wydolności. Jeszcze trochę i nadążę. ;) Następny Speed Run ma w opisie "dwójki" czyli 5 x 2 km w przerwą w wolnym truchcie...

Oprócz wymagającego treningu, można było przetestować najnowsze buty Nike LunarEpic Flyknit. Jak jest możliwość to żal nie skorzystać, zwłaszcza, że buty wyglądają inaczej, bo mają taką jakby wbudowaną skarpetkę. Jak widziałam wcześniej te buty to pomyślałam sobie, że są strasznie brzydkie. ;) Założyłam but i... najpierw pomyślałam jakbym jakąś płetwę założyła, bo ta skarpetka jakaś gumowa mi się wydawała. Później jak pochodziłam, to uznałam, że czuję jakbym miała kapcie na nogach. :D
I podobno o to właśnie chodzi. Buty są miękkie i faktycznie cicho się w nich biega, podobno raczej nie nadają się na dłuższe dystanse przez tą swoją miękkość.


Buty do biegania mam w rozmiarze 40,5 - te okazały się za duże więcej niż być powinny, ale zdążyłam wymienić na 40. Wydawało mi się, że w miarę dobrze je zawiązałam. Czułam, że but trzyma mi piętę, ale na rozgrzewce, gdzie były skipy A miałam wrażenie, że mi zleci ze stopy. Na początku biegu bolało mnie śródstopie, więc starałam się jakoś inaczej stawiać stopy i w ogóle lepiej podnosić nogi podczas biegu. ;) Potem było już ok. Właściwie jedyną trochę irytująco mnie rzeczą były te strasznie długie sznurówki. Obecnie sznurówki wkładam pod wiązanie, aby but mi się przypadkiem nie rozwiązał, a tu nie bardzo było jak ich tam umieścić, więc część biegu skupiałam się na majtających sznurówkach. ;)
Zdecydowanie na plus są wersje kolorystyczne.

Podsumowując: super, że miałam możliwość założenia i pobiegania w tych butach, ale to raczej nie są buty dla mnie, dobrze było wrócić do własnych, choć kto wie może dam im jeszcze drugą testową szansę. ;)
Widziałam, że na większej ilości treningów NRC będzie okazja do przetestowania butów, więc polecam sprawdzić je na własnych nogach - link do treningów i zapisów. :)




I... po teście butów na części treningowej, na wszystkie kobiety czekała niespodzianka: kwiatek i bardzo słodka, pyszna muffinka, a oprócz tego pamiątkowe foto na ściance. ;)

Fot. NRC Warsaw




A w czwartek kolejny NRC - H.I.T & Run. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz