.

.
Fot. FotoMaraton.pl

czwartek, 21 kwietnia 2016

Speed Run na Stadionie Skra (20.04.2016)

Wczoraj znów pół dnia zastanawiałam się czy biegać, gdzie biegać czy może wybrać trening kanapowy...
Już nawet wypisałam się z treningu NRC, skoro "nie ma transportu powrotnego to zamarznę po treningu". Jak już wybrałam odpuszczenie treningu, to jakoś natchnęło mnie z powrotem, ale na trening tempowy z NRC.
"Trening na stadionie Skry, nigdy tam nie byłam, ale może moja motywacja i biegowe chęci właśnie tam zawędrowały?" 
Szybko przebrałam się, spakowałam bluzę na powrót by nie zmarznąć i pojechałam. Dobrze, że na sam stadion szły też inne osoby, to wiedziałam, że dobrze idę. ;)


To tutaj? :D 
Ale jak dotarłam do bramy to okazało się, że ładna bieżnia jest. ;) 


Zaplanowane były krótkie odcinki i właściwie to sprawiło, że ostatecznie dotarłam na trening.
Moja najwolniejsza grupa, już nie "60+" a "55+", na początek rozgrzewka, czyli wolny trucht po bieżni plus kilka ćwiczeń rozgrzewających mięśnie i nastąpił podział na grupy.
Najpierw 3 x 400 metrów nie wiem w jakim czasie, bo już za dużo informacji do zapamiętania ;), ale to chyba coś na tempo 55min na 10km, tak coś mi się obiła o uszy. ;) Następne odcinki były krótsze i szybsze.Przerwy trwały 90 sekund.
Pauzowałam zegarek, bo chciałam później posprawdzać jak taka prędkość na 1 km wypada i... nie wiem jak można tak zasuwać cały dystans np. 5 czy 10 km, nie wspominając o dłuższych dystansach. :D 
Przy ostatnich 400m jakby szlo mi już ciężej, i kolka i oddech nie ten... Tłumaczyłam sobie, że przerwę biegową miałam i mogę oddechem nie nadążać, ale starałam się oddychać w trakcie biegu. ;)

Następnie było 5 x 300 metrów, z tą samą przerwą (tu już się wydawało, że przerwa jakby coraz szybciej mija;)). Po 2 rundach pomyślałam sobie, że nie dam rady, ale starałam się w ogóle nie skupiać na tym co moja głowa marudzi tylko na biegnięciu za pacerką, oddychaniu i nad pracą rąk.
Dotrwałam do końca i nawet kolka minęła.

Na koniec 7 x 200 metrów, w czasie przerwy, aby nadal być w ruchu, przechodziliśmy przez trawę na przeciwną stronę skąd zaczynaliśmy nasze odcinki.
Na tych odcinkach coraz lepiej mi się biegło, chociaż sapałam (pocieszam się, że nie tylko ja), to naprawdę dobrze mi się do biegło. Jakbym dostała zastrzyku nowej energii, siły i chęci.
Moje chęci biegowe odnalazły się? :D

Nadążyłam za swoją grupą tempową, z jedną małą kolką i chyba pierwszy raz na treningu tempowym tak dobrze mi poszło. ;)

Na koniec wolny trucht i kilka rozciągających ćwiczeń.


 Jak wracałam to oczywiście zmarzłam, ale dobrze że na trening pojechałam. ;)
A dziś czuję mięśnie nóg i rąk. :)


Jako dodatek wrzucę to, co mnie wczoraj zaskoczyło w aplikacji Endomondo, wiedziałam, że aplikacja robi niezłe przekręty i niektórzy mają nawet 1km w czasie kilkunastu sekund i zawsze się zastanawiam jak Endo to robi, jak sobie przelicza dane z zegarka... Jak tak dalej pójdzie to niedługo według Endomondo życiówka na 5km wyjdzie mi w 10 minut... :D Z endo wynika, że 5 km zrobiłam w 20 minut, cały trening mam 5,7km w 32 minuty, więc wyszłoby, że ostatnie 700m zrobiłam w 12 minut? :D

Przechodząc do tabelek, najpierw Polar z którym biegam:


I wspaniałe Endomondo:
Endo zaszalało z prędkościami, zwłaszcza ten 5km :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz