.

.
Fot. FotoMaraton.pl

niedziela, 12 marca 2017

IV. Siematycki Zlot Morsów.

Tydzień minął, więc pora na opisanie wspomnień z 5 marca 2017. ;)

Wraz z Morsami Zielonka i Wołomin-Kobyłka wybrałam się do Siematycz, na Zlot Morsów. Wycieczka autokarowa, ponad 2 godziny jazdy. Piękna, ciepła, wiosenna pogoda...

Fot. Marcin Dołęgowski

Ledwo autokar ruszył (ok. 8:30) a już podawali poranną "kawę", mocna była, bo z procentami. Muzyka grała, więc śpiewy też były, ale jak to wycieczka nawet taka krótka to i przerwa w lesie być musiała, skoro przerwa to i foto grupowe. :D

Selfie też obowiązkowo ;)
W autokarze zostałam poczęstowana pysznym blokiem czekoladowym - niebo w gębie! Przepis dostałam, więc zaraz ja się będę nim zajadać. ;) Dostałam też kotlecika z soczewicy, chyba się nie spodziewałam, że będzie mi smakowało. :)

Po dojechaniu na miejsce, rozgoszczeniu się na plaży i odwiedzinach w pobliskim sklepie spożywczym, bo jakoś człek nie pomyślał o jedzeniu na drogę, nastał czas zabaw i konkursów jako rozgrzewki. Było skakanie w workach, "jazda" na łopacie, "taczki" i przeciąganie liny. W końcu nastał też czas na rozgrzewkę właściwą i kąpiel. :)
Akurat w momencie wejścia do wody słońce zaszło, ale wiatr nieźle wiał. Chyba za pierwszym razem trochę się zasiedziałam, więc drugie wejście było już tylko na chwilę. Sporo radości w jednym miejscu i niezła publiczność marznąca na brzegu w kurtkach. ;)


Morsy Zielonka
Okazało się, że organizatory przygotowali także dla każdego Morsa medal na pamiątkę:


Gdy ja już się przebierałam, to w wodzie były kolejne zabawy i konkursy,
Po kąpieli trzeba było coś zjeść... Byłam pewna, że na miejscu będzie co najwyżej jakaś zupa lub kiełbasa z grilla/ogniska, a jedzenia było tyle, że... później ledwo się przemieszczałam z przejedzenia. ;) Zupa, pierogi, bigos, sałatki, ciasta, gorąca herbata, grzaniec. Było dużo i pysznie!

W końcu wybiła godzina powrotu, zapakowani w autokar, objedzeni, nieco zmęczeni ruszyliśmy w drogę powrotną. Część zasnęła, część bawiła się nadal, przerwa w lesie też była i właśnie wtedy, gdy wstawałam z fotela pomyślałam sobie, że dobrze się czułam dopóki siedziałam, problem się zrobił, gdy wstałam. :D
Nie da się ukryć, że było dużo własnych wyrobów procentowych, różne rodzaje, więc taki mały mix. :D Najgorzej, że była to niedziela i na drugi dzień trzeba było iść do pracy... :D

Było super! Super wyjazd, super ludzie! Choć takie wyjazdy jednak dobrze robić w sobotę a nie w niedzielę... :D



Jeszcze filmik z drona pokazujący cały Zlot Morsów: Zlot Morsów w Siematyczach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz