.

.
Fot. FotoMaraton.pl

wtorek, 8 stycznia 2019

Stegna 5.01.2019

Długo wyczekiwany wyjazd nad morze z Morsami Zielonka w końcu nadszedł.
Tradycja kąpieli z morzu od debiutu:
*Stegna 2016, *Stegna 2017, *Stegna 2018
Za każdym razem zupełnie inna pogoda nad morzem. Najpierw był zmielony lód tuż przed wejściem do morza, a że człowiek znieczulony zimnem, to nie czuł, że sobie mógł poranić nogi. Za drugim razem morze spokojne, choć plaża była oblodzona, a za trzecim razem tuż przed wyjazdem szalał sztorm, ale gdy przyszło nam do kąpieli to morze nie miało żadnych fal - spokojna tafla morza...

Jak było w tym roku?
W tym roku także na kilka dni przed wyjazdem szalał sztorm i morze zabrało plażę. Jednak dzień przed naszym przyjazdem plaża wróciła na swoje miejsce a morze nieco się uspokoiło.

Dzień przed wyjazdem w nocy (bo po 10h pracy) piekłam ciasto marchewkowe, poprzednim razem jak gdzieś jechaliśmy i ciasta nie było to się niektórzy dopominali, więc musiałam je upiec. ;)
Część znajomych pojechała na weekend, więc i ciasto dla nich oddzielnie zapakowane musiało się uchować. ;)

Wyjazd autokarem po 7.  i tym razem grzecznie i kulturalnie (bez %) dojechaliśmy nad morze po 12. Prosto z autokaru na plażę na rozgrzewkę... Było nas dużo.

Fot. JurekMors

Fot. JurekMors

Było zimno i mocno wiało. Morze było niespokojne, więc by bezpiecznie wchodzić trzymaliśmy się za ręce.
Pierwsze kroki w wodzie i jakieś ciepłe to morze się wydawało (później zimno już szczypało ;)). Okulary dla bezpieczeństwa (by ich nie zgubić i nie zniszczyć) zostawiłam w torbie z rzeczami.

Fot. Arek Andruczyk

Fot. Arek Andruczyk

Fot. JurekMors

Fot. Ania Bodzińska
Fot. Ania Bodzińska
Fale momentami takie, że niektórzy znaleźli się pod wodą, dno morza nierówne i co chwilę wpadało się w jakieś dołki, z których morze zasysało i ciężko było się utrzymać. Niektórzy zgubili też morsowy bucik - może ktoś go kiedyś znajdzie i się będzie zastanawiał jaka jest historia buta. :D

A skoro morze i plaża to obowiązkowe zdjęcie na piasku:

Fot. Arek Andruczyk

Fot. Arek Andruczyk

Fot. Arek Andruczyk /Fala przyszła i nas zmyła :D

Fot. Arek Andruczyk
 Po kąpieli obiad w knajpie, ale jako, że za długo w tym zimnym morzu zabalowałam to później mnie trzęsło z zimna. Wino grzane i ciepły obiad uregulowały mój komfort termiczny. Po obiedzie chwila czasu wolnego, więc i fotki z morzem w tle. Potem pora się było zapakować do autokaru w drogę powrotną.


Fot. Andrzej Żuk
Droga powrotna upłynęła już w zupełnie innym klimacie (%), a jako, że moje miejsce siedzące było na samym przodzie autokaru, a ci z którymi mi zależało siedzieli na samym końcu autokaru, to jak tam poszłam (wyprawa życia, bo autokar na 60osób) to już zostałam na resztę podróży, i czas mi przeleciał. Nim się obejrzałam to autokar dojechał na miejsce, aż ze trzy razy dopytywałam różne osoby czy na pewno już dojechaliśmy, bo zdziwiona byłam, że tak szybko. :D


Nad morzem było super, w niedzielę żałowałam, że to tylko jeden dzień był a nie weekend...
Dzięki Morsy Zielonka za super wyjazd! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz